Return to site

Podróż - radość w pakiecie z depresją.

Spełniłeś swoje marzenie i co dalej?

Decyzję o rezygnacji z pracy, a następnie całe przygotowania do podróży z perspektywy czasu oceniam jako umiarkowanie trudne. Podróżowanie autobusami przez Amerykę Południową, zmęczenie ciągłym przemieszczaniem się, spanie w wieloosobowych pokojach oraz dbanie o swoje bezpieczeństwo okazało się najprostsze z tego wszystkiego. Tym bardziej, że te trudy przeplatane były sowitą zapłatą - pięknymi widokami, niezapomnianymi wrażeniami i świetnymi przygodami.
Najtrudniejsza część podróży to powrót. I to było dla mnie zaskoczeniem ;)

Twoje serce, Twój przewodnik.

Podczas podróży zdobywasz nowe doświadczenia, wiedzę i pomysły. Obserwujesz inne sposoby na życie i dostrzegasz ocean możliwości. Wszystko wokół jest dla Ciebie inspiracją. Podróżowałam już wcześniej - nie raz, nie dwa :) Wierzę jednak, że powodem, dla którego odczuwam "wypalenie po podróży" to długość bycia w drodze. Pozwoliłam sobie na podążanie za intuicją. Przez wiele miesięcy moje serce było moim jedynym przewodnikiem. Plany powstawały na bieżąco w zależności od tego, która z opcji podróży rezonowała ze mną w danym momencie. Teraz gdy jestem z powrotem w rzeczywistości, którą zostawiłam jakiś czas temu jest to znacznie trudniejsze. Większość rzeczy jest taka sama, ale moje postrzeganie tych rzeczy się zmieniło. Nie czuję połączenia z tym co robiłam przed wyjazdem.

Zaakceptuj, że "jeszcze nie wiesz".

Przyjazd do "domu" oznacza ponowne wejście w różne role, które zostawiliśmy za sobą na jakiś czas. Mimo, że z częścią z nich chcielibyśmy się pożegnać nie jest to takie proste. Prawdopodobnie nasze role w grupach, wśród przyjaciół, w rodzinie powitają nas z wymownym uśmiechem. Przyjazd w "rodzinne strony" oznacza też zmierzenie się z szufladkami, do których zostaliśmy wcześniej włożeni i etykietkami, które nam przyczepiono. Może się też okazać, że w trakcie naszej nieobecności zdobyliśmy kolejne etykietki, jeszcze pachnące nowością? Na przykład globtroter, podróżnik, ryzykant? Nie ma z tym co walczyć tylko zaakceptować. Zrozumieć, że środowisko ludzi wokół będzie bacznie Ciebie obserwowało i próbowało stworzyć Twój obraz na nowo. Mam wspaniałych przyjaciół i cudowną rodzinę. Jestem optymistką, nie rozglądam się wokół w poszukiwaniu aprobaty swoich działań, staram się nie porównywać do innych. Jednak w takich okolicznościach jest mi trudniej wsłuchać się w siebie. Wokół jest dużo szumu, który zagłusza mój wewnętrzny głos, który był tak wyraźny w podróży. Ludzie pytający o moje kolejne kroki, udzielający mi porad i złotych wskazówek nie pomagają ;) I wiem jedno. Przyszedł czas żeby oddychać. Oddychać bardzo głęboko i dać sobie czas. Tyle czasu ile będzie mi potrzeba.

Pozostań ze sobą w kontakcie.

Wśród wszystkich moich pomysłów na biznes i życie, działań i rozmyślań staram się zachować spokój. Stworzyłam listę rzeczy, które przynoszą mi ukojenie i pozwalają mi być całą sobą w chwili obecnej. I robię te rzeczy tak często jak tylko mogę :) Są to moje źródełka pozytywnej energii, z których mogę czerpać każdego dnia. Ogromną radość i relaks dają mi spacery, rozmowy z przyjaciółmi, pisanie w pamiętniku, wysyłanie krótkich wiadomości do osób, na których mi zależy, moje domowe ćwiczenia, próbowanie nowych smaków czy też picie kawy w pięknym otoczeniu. Są to rzeczy bardziej dostępne niż daleka podróż i mogą być stałą częścią mojej codzienności :).

Jedna rzecz jest pewna - jeśli nałożę na siebie zbyt dużą presję mogę nie zauważyć odpowiedzi, które krążą wokół lub są już częścią mnie. Podłączenie się do naturalnego przepływu energii wymaga przejrzystości myśli i bycia w chwili obecnej. Tak więc akceptuję moje "jeszcze nie wiem" i ufam w magię nowych początków :)

All Posts
×

Almost done…

We just sent you an email. Please click the link in the email to confirm your subscription!

OKSubscriptions powered by Strikingly