Return to site

Bajeczne Bieszczady

Połączenie kwiecistych łąk, zielonych wzgórz i lasów po horyzont.

Styl chodzenia po górach

W ostatnich latach Bieszczady zyskują na popularności i w sezonie letnim tłoczno się robi na szlakach. Ale nawet w sezonie można wejść na Tarnicę (najwyższy szczyt) i nie zastać nikogo. Wystarczy odrobina lenistwa i szczęścia ;) Sposób, który sprawdził się na tym wyjeździe to bardzo spokojny i długi poranek. Lubię jeść wolno śniadania i celebrować każdą chwilę w górskiej scenerii. A kawę przygotowuję i piję jeszcze wolniej. I po takim celebrowaniu poranka… na szlaku powiedzmy, że nie jestem pierwsza :D Ale dzięki takiemu późniejszemu wyjściu w góry i wyborze mniej oczywistej drogi dotarcia na szczyt ma się możliwość piękniejszego obcowania z otoczeniem :) Bo gdy dochodzisz na szczyt mijasz ostatnie osoby, które z niego schodzą. Taki styl bardzo pasował mi w te dni - najważniejsze żeby znaleźć sposób, który sprawia nam najwięcej satysfakcji i pasuje wszystkim (jeśli podróżuje się w liczbie 1+). Ja staram się cieszyć całą drogą, mieć czas żeby usiąść, pooglądać widoki, wypić kawę. A smak kawy w takiej scenerii jest niezapomniany. Na tym wyjeździe było dużo kawy i dużo radości z jej picia. Zwłaszcza w moim nowym kubku North Camp :) Niby drobiazg z czego się pije, a jednak satysfakcja znacznie większa.

Kawa z kawiarki w kubku North Camp <3

Kilka faktów

Było to moje pierwsze spotkanie z Bieszczadami. Spostrzeżenia początkującego miłośnika Bieszczad są następujące:

  • Istnieje bardzo mało schronisk górskich. Chodzenie z całym dobytkiem na plecach i spanie w właśnie w schroniskach nie jest najbardziej oczywistym rozwiązaniem. Po doświadczeniach w Karkonoszach i Tatrach było to dla mnie zaskoczeniem.
  • Większość szlaków położonych jest wzdłuż głównej drogi  - wychodząc w góry można łatwo wrócić do samochodu czy miejsca noclegu. Pomóc w tym mogą busiki (które jeżdżą jak chcą ;)) lub skorzystanie z autostopa.
  • Wśród wielu osób panuje przekonanie, że Bieszczady są na "końcu świata". W mojej ocenie to kwestia infrastruktury drogowej, która nie rozpieszcza i wymaga od kierowcy pełnego skupienia. Z tego względu potwierdzam, że w Bieszczady naprawdę warto pojechać na dłużej.

Szlaki warte przemaszerowania

Dla odmiany do wyjazdu dość dobrze się przygotowałam - miałam nawet mapę (!) oraz przydatne informacje od trzech osób znających Bieszczady jak własną kieszeń :) Poniżej propozycje bieszczadzkich szlaków - dla początkujących:

  • Wejście na Tarnicę z miejscowości Wołosate przez przełęcz Bukowską i Halicz (czerwonym szlakiem), wejście na Tarnicę i powrót do Wołosatych niebieskim szlakiem. Taka pętelka na spokojny dzień marszu, z pięknymi widokami i czasem na sporo przerw :). Plusem jest, że można zostawić samochód i do niego bezpośrednio wrócić - bez łapania stopa i martwienia się o długi marsz wzdłuż drogi ;) Idealna opcja na ładną pogodę bo jest wietrznie.
  • Bukowe Berdo - polecane przez miłośników Bieszczad, które ze względu na ograniczony czas zostawiłam na kolejną wizytę. Może to być też alternatywa do wejścia na Tarnicę - start w Ustrzykach Górnych (czerwony szlak) lub w Wołosatych (niebieski szlak) i po zejściu z Tarnicy -- Przełęcz Goprowska, Bukowe Berdo (niebieskim szlakiem) aż do miejscowości Widełki. Jeśli ktoś może podzielić się wrażeniami chętnie poczytam! 
  • Szaleńcy mogą wybrać przepiękny szlak od świtu do wieczora. Droga wiedzie przez Połoninę Caryńską, Połoninę Wetlińską i Smerek (start w Ustrzykach Górnych i Głównym Szlakiem Beskidzkim przez Połoninę Cyryńską, Przełęcz Wyżniańską, Brzegi Górne, Chatkę Puchatką, Połoninę Wetlińską, szczyt Smerek aż do miejscowości Smerek).

Magiczne działanie

Góry robią coś niesamowitego z człowiekiem. Dają ogromną przestrzeń, poczucie bezkresu i wolności. Uwalniają od myśli jednocześnie je porządkując. Bieszczadom może "brakuje" majestatu stromych i skalistych szczytów, ale w zamian obdarowują lekkością, świeżością i bajkową atmosferą.

Każde obcowanie z górami wnosi coś ważnego do mojego życia - pomysł, porządek czy przebłysk geniuszu ;) Myśl, która jest ze mną od tego wyjazdu - jak się wejdzie na drogę realizowania swoich marzeń i tego co siedzi w naszym wnętrzu - nie ma odwrotu. Plan wypadu w Bieszczady miał być zrealizowany jeszcze przed wyjazdem do Ameryki Południowej, powiódł się dopiero teraz. Domykając w ten sposób kolejne, symbolicznie dla mnie koło. Nastał kolejny początek i następne nieznane.

Bieszczady uświadomiły mi istnienie kolejnych pragnień, do których chcę dążyć. Pragnień związanych z przestrzenią i wiatrem we włosach. Ciągnie mnie w powietrze! Latam w snach, latam gdy zamykam oczy, dlatego czas polecieć w rzeczywistości :) Pojawiła się intencja i podzielę się z Wami gdy przejdę do realizacji...

Bieszczady zachwyciły mnie swoim bezkresem, zielenią i magiczną atmosferą. Obdarowały mnie luksusem obcowania z przyrodą. Wrócę na pewno i to na więcej niż kilka dni.

All Posts
×

Almost done…

We just sent you an email. Please click the link in the email to confirm your subscription!

OKSubscriptions powered by Strikingly